Tytułem wstępu

Na wstępie chciałam zaznaczyć, iż blog mój w żaden sposób nie aspiruje do miana jakiegoś poważniejszego przedsięwzięcia naukowego i ma głównie charakter hobbystyczny i w pełni amatorski. Intencją moją było, jest i będzie, zachęcenie czytelnika do odwiedzenia tych cudownych miejsc w Polsce oraz do zapoznania się z ich historią, klimatem. Poszczególne teksty (głównie w opisach miejscowości) pochodzą nieraz z trzech-czterech źródeł (całkowicie ze sobą przemieszanych), tak więc zdecydowałam się (przed wszystkim ze względu na czytelność i specyfikę przekazu www) nie podawać dziesiątków przypisów do każdego liczącego parę słów fragmentu. Informacje zamieszczone w w moim blogu dotyczące zamków pochodzą głównie z "Leksykonu zamków w Polsce" [ autorzy: Salm Jan, Kołodziejski Stanisław, Kajzer Leszek] oraz stron internetowych poświęconych temu zagadnieniu. Zaś wiadomości dotyczące samych miejscowości znajduję głównie w Wikipedii, na stronach tych gmin i miejscowości, bądź też ze stron prywatnych poświęconych danym miejscowościom czy obiektom. Jeżeli jednak, ktoś poczuje się urażony gdy wykorzystam jego wiadomości, proszę o kontakt. Napiszę sprostowanie lub usunę takowe wiadomości z mojego bloga.

Będę ogromnie wdzięczna za wszelkie uwagi, zarówno dot. ew. błędów rzeczowych, ortograficznych, faktograficznych i innych. Propozycje, pomysły, sugestie dot. układu treści, nowych tematów, i inne uwagi proszę przesyłać na adres: jagusinka@gmail.com
Tuż pod tym tekstem jest księga gości - możesz napisać co myślisz o moim blogu :)

KSIĘGA GOŚCI

KSIĘGA GOŚCI - pisz szczerze, każda opinia jest dla mnie ważna :)

Możesz tutaj napisać co myślisz o moim blogu :)

Obserwatorzy

piątek, 30 kwietnia 2010

Kazimierz Dolny

W Kazimierzu Dolnym nad Wisłą byliśmy nie raz, nie dwa.... nawet nie dzięsięć razy. Z racji bliskości miejscowości, była ona stałym elementem wycieczek pieszych, rowerowych, autobusowych. Rodzina, znajomi, przyjaciele... wcześniej czy później trafiali na Zamek oraz Górę Trzech Krzyży. Jednak w swoich zbiorach nie znalazłam żadnego zdjęcia z tego uroczego miasteczka. Chciał, nie chciał trzeba było się wybrać kolejny raz. I wcale tego nie żałuję. Kazimierz nadal roztacza swój urok. Chociaż z roku na rok coraz więcej turystów.


Współrzędne GPS:
N 51°19'24,87''
E 21°57'01,22''

Po wjeździe do miasteczka należy kierować się wprost na zamek. Tuż pod nim jest płatny parking.

Osada Kazimierz została założona w początkach XIII wieku, niedługo potem mieściła się tu komora celna, której ochronę początkowo zapewniała cylindryczna wieża wzniesiona na jednym ze wzniesień prawdopodobnie przez Władysława Łokietka. Wieża ma około 20 metrów wysokości i 10 metrów średnicy. W latach czterdziestych XIV wieku król Kazimierz Wielki wzniósł w niższej partii wzgórza, niespełna 200 metrów od wieży drugi człon zamku.

"O całości i pierwotnym kształcie zamku trudno dziś powziąć wyobrażenie, lubo znacznie z niego sterczą jeszcze zwaliska. Widać tylko, że nie był zbyt obszernym, a miał posadę nieforemną, zastosowaną do kształtu skały, na której go wzniesiono. [...] Została więc tylko ruina do niczego nieprzydatna, wielce jednak podnosząca malowniczą okolicę. Ściągała ona od dawna mnóstwo ciekawych, czego dowodem są liczne nazwiska wędrowców na kamieniach wyżłobione; niektóre z nich siedemnastego wieku nawet sięgają."
Tygodnik Ilustrowany, 1865 r.

Początkowo budowla ograniczała się do obwodu murów otaczających wieloboczny dziedziniec, wjazd prowadził od strony cylindrycznej wieży, od północnego-wschodu. Prawdopodobnie jeszcze w XIV wieku w połowie północno-zachodniego odcinka murów wzniesiono wysuniętą na zewnątrz kwadratową basztę o pięciu kondygnacjach. Zamek w późniejszych czasach stał się starostwem niegrodowym w rękach templariuszy.
W XV wieku kolejna rozbudowa wzbogaciła założenie o trzykondygnacjowe skrzydło mieszkalne dostawione do muru obwodowego w zachodnim narożniku dziedzińca. W końcu XV wieku między skrzydłem mieszkalnym a basztą wzniesiono drugie skrzydło, parterowe, a cypel z zamkiem odcięto od reszty wzgórza suchą fosą. Zatroszczono się również wtedy o zaopatrzenie zamku w wodę drążąc na dziedzińcu studnię.


W 1509 roku starostami na zamku zostali Firlejowie, którzy nadbudowali parterowe skrzydło, a wszystkie zabudowania zwieńczyli attyką, za ich też czasów zamek uzyskał wystrój renesansowy. Władali tu do roku 1644, późniejsze losy zamku wiążą się głównie z uszkodzeniami z okresu wojen ze Szwedami. W latach 1655-1657 i 1707-1714 warownia ucierpiała znacznie, a w 1774 roku była już opuszczona i zaniedbana chyliła się ku całkowitej ruinie.


Obecnie zamek zabezpieczony jako trwała ruina stanowi razem z zabytkowym miasteczkiem dużą atrakcję turystyczną. Można np zostać zakutym w dyby, lub przeżyć ścięcie głowy prawdziwym, starodawnym, ciut zardzewiały toporem :)

Tuż obok miejsca tortur znajduje się wejście do piwnicy, w której rozstawione są prawdziwe narzędzia tortur.

Jedną z legend jest niezwykła historia miłości króla Kazimierza Wielkiego i pięknej Żydówki Estery. To niezwykłe miasteczko, pełne zabytkowych kamieniczek i malowniczych drewnianych ruder, nad którymi wypiętrzały się ku niebu domy wokół Rynku, było jeszcze wówczas gęsto zamieszkane przez społeczność żydowską, a u stóp wyniosłej Góry Trzech Krzyży, na początku ul. Lubelskiej, stała przysadzista, pokryta gontowym dachem murowana synagoga, w której od setek lat wisiała piękna, pozłocista zasłona zwana parochetem. Jak wieść niosła zasłonę tę haftowała sama Estera.

Jak było z kazimierskim pochodzeniem Estery, do dzisiaj nie wiadomo. Niektórzy twierdzą, że naprawdę pochodziła z Opoczna na Kielecczyźnie. Kazimierscy Żydzi wybuchali gniewem, kiedy ktoś wspominał o Opocznie. Dla nich nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że Estera była córką tutejszego biednego krawca Rafaela, który obarczony liczną gromadą dzieci cierpiał wielki niedostatek. Ale wszystko się w jego życiu zmieniło, gdy na jego pięknej, najstarszej córce spoczęło łaskawe oko królewskie.

Tak wielką miłością zapałał do czarnowłosej Estery król Kazimierz, że zabrał ją do swego zamku na wzgórzu. A z czasem wybudował dla niej osobny zamek w niedalekiej Bochotnicy. A potem jeszcze z wdzięczności za to, że powiła mu dwóch dorodnych synów, Niemira i Pełkę, nakazał swoim architektom wznieść w miasteczku piękną synagogę, aby Estera i jej współwyznawcy mieli gdzie się modlić.

Kiedy król wyjeżdżał z Kazimierza, żeby załatwić w Krakowie sprawy państwowe lub, gdy wyruszał na wojenne wyprawy, stęskniona Estera skracała sobie chwile oczekiwania haftowaniem wspaniałego parochetu; zasłony mającej okrywać umieszczone na ołtarzu świątyni rodały, na których nawinięte były zwoje Tory. Złotymi nićmi- specjalnie zamówionymi przez króla u jego złotnika w Hiszpanii wyszywała na ciężkiej jedwabnej materii wizerunek fantastycznego węża, który niegdyś w raju kusił Ewę. Wokół węża kłębiły się wspaniałe ornamenty. A wyżej - unosiły się królewskie korony.

Warto także wstąpić na basztę, z której rozpościera się widok na dolinę Wisły oraz całe miasteczko. Oczywiście, polecam również zwiedzenie samego Kazimierza, gdzie praktycznie każdy dom to perełka architektury. Obowiązkowy jest spacer na Górę Trzech Krzyży, czy też przechadzka do kamieniołomu w Mięćmierzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz